Opcje ułatwień:
Zawartość tekstowa strony

O projekcie

W latach 50. XX wieku nie było w Pucku żadnej instytucji o charakterze muzealnym. Prekursorem na tym polu był kaszubski rybak, Józef Budzisz, który w swoim domu zorganizował wystawę rybacką. Bardzo szybko miejsce to, zwane Małym Muzeum Rybackim w Pucku, Izbą Rybacką w Pucku lub Muzealnymi Zbiorami Rybackimi, stało się jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych miasta. Ściągało do Pucka zaciekawionych dawnym rzemiosłem rybackim turystów oraz było stałym punktem zwiedzania dla kolonijnych i szkolnych wycieczek. Rybackie zbiory Budzisza stanowiły istotny wkład w propagowanie kultury i tradycji kaszubskiego rybołówstwa. Niestety, w latach 90. XX wieku, po śmierci założyciela, Muzeum Rybackie przestało istnieć. W 2019 roku część eksponatów, dzięki uprzejmości rodziny, trafiła do zbiorów Muzeum Ziemi Puckiej.

Wirtualne Muzeum Rybackie Józefa Budzisza jest inicjatywą mającą na celu przybliżyć sylwetkę tej, zasłużonej dla kultywowania rybołówstwa tradycyjnego, postaci, oraz ocalić od zapomnienia jej dzieło. Niech ta wirtualna przestrzeń stanie się zatem miejscem, w którym będzie można obejrzeć, poznać i docenić pasję puckiego rybaka.

Organizatorem wirtualnej wystawy jest Muzeum Ziemi Puckiej, które obecnie nie dysponuje miejscem, w którym mogłoby na stałe eksponować „budziszową” kolekcję. Przestrzeń wirtualna daje szansę na jej szerszą popularyzację. Na realizację tego projektu Muzeum uzyskało w 2024 roku z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotację w ramach programu „Wspieranie działań muzealnych” na organizację wystaw wirtualnych. Partnerami projektu byli: Powiat Pucki, Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Ziemi Puckiej oraz Lokalna Organizacja Turystyczna Północne Kaszuby.

W tym miejscu składamy podziękowanie rodzinie Józefa Budzisza za użyczenie materiałów ikonograficznych oraz Narodowemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku za udostępnienie nagrania wywiadu z twórcą Muzeum przeprowadzonego w 1974 roku przez Romana Klima.

Przyjemnego zwiedzania wirtualnej ekspozycji życzy dyrektor Muzeum Ziemi Puckiej Barbara Kos-Dąbrowska oraz twórcy wystawy: Kamila Tucholska, Joanna Grochowska, Roman Drzeżdżon.

 

Jak wyglądało Muzeum Rybackie Józefa Budzisza

Co widzieli turyści, którzy w latach 1954–1992 wędrując uliczkami Pucka, trafiali w gościnne progi domu Józefa Budzisza?

Wygląd tych niewielkich wnętrz możemy dziś poznać dzięki prasie codziennej, w której opisywano z zachwytem tę prywatną inicjatywę. Pewien obraz dają również zachowane fotografie archiwalne ze zbiorów rodzinnych oraz muzealnych.

Przenieśmy się zatem do wnętrza kamienicy przy ulicy Morskiej 7, by poczuć jej wyjątkowy klimat. Stając w drzwiach izby, zobaczymy gablotki i samodzielnie wykonane półki, na których porozstawiane są modele łodzi – na najniższej stoją łódź żaglowa, wiosłowa, pomeranka i kutry. Usiądziemy na tapczanie imitującym kształt łodzi, by przyjrzeć się rozgwiazdom, rakom, krabom i dorszom, z których jeden ważył 7 kg. A dalej: Budzisz zapala lampę w formie kotwy, światło wydobywa z cienia sieci starego typu – bawełniane, dziś już nieprodukowane, merki, haczyki na węgorze i do połowu łososi. W kącie stoi kołowrotek do przędzenia bawełny (…). A gdy wejdziemy głębiej: w pewnym momencie gruszkowata szklana kula zapala się jak magnezja, w środku kuli miniatura największego nad Bałtykiem rybackiego portu kutrowego we Władysławowie.

W przestrzeni tego niewielkiego muzeum znajdowały się również różne narzędzia do połowu ryb, bloczki ręcznej roboty, rybackie igły (klészczczi), ościenie, siekiera, szelki do ciągnięcia niewodu, łyżwy i skrzynia wyposażeniowa ze szkuty, należąca jeszcze do ojca Józefa, Antoniego. Na ich przykładzie Józef opowiadał swoim gościom o rybackim rzemiośle. Wszystko to uzupełniały podwieszone pod sufitem sieci rybackie, w których zaplątane były spreparowane ryby – dorsze, belony, flądry. Bałtyckie ryby wysuszone i wypchane pakułami, jedne leżą w szklanych gablotach, jakby śpiąc w wodnej toni – inne kołyszą się na linkach, jakby je smagał morski powiew. Do aranżacji wnętrza Józef Budzisz wykorzystywał nawet konary drzew wydobytych z morza. Uzupełniał swoją kolekcję butelkami z łodziami i żaglowcami. Część zgromadzonych obiektów, a wśród nich rekin, delfin, ogon rekina, płetwy egzotycznych ryb, fiszbiny, a nawet muszle niewystępujące w Bałtyku otrzymane od znajomych rybaków dalekomorskich, Budzisz dumnie eksponował wśród rodzimej kolekcji. O wystawie mówiono, że jest ...wymarzonym tłem do tych opowieści morskich, ...dla jednych interesująca jest retrospektywna wystawa marynistyczna, dla innych zaś najcenniejszym plonem Bałtyku są ryby. Zdaniem badaczy, te wszystkie zbiory nie stanowią muzeum, choć w tej masie przedmiotów znalazłby dla siebie coś ciekawego każdy historyk. Są to żywe etnograficzne izby pamięci, przekazujące wspomnienie o ludziach i faktach.

 

Cytowane fragmenty pochodzą z:

Pestka S., Budziszowe rozgwiazdy i pomeranki, „Dziennik Bałtycki”, nr 148 (9306) z 23–24 VI 1974 r.

 

Wysłuchaj rozmowy z Józefem Budziszem, który opowiada o swoim muzeum

autor: Roman Klim, 1974 r., Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku